Przyznać i zaakceptować również trzeba to, że systematyczność jest cechą, którą się absolutnie odznaczam... nie ważne. Chyba po prostu wracają mi siły na wiosnę, bo zauważyłam rosnące uczucie "chcenia". Do wszystkiego.
Dużo też się dzieje, czyli tak jak lubię, ale ostatnio wydarzyło się zbyt dużo. Brałam na swoje barki jak najwięcej, mając w głowie, że im więcej będę robić, tym mniej czasu będę mieć na myślenie. Kończyło się jednak tak, że obowiązki mi się nawarstwiały, a ja i tak nic nie robiłam. Teraz próbuję więc przelać to wszystko przez sito, zostawić sobie tylko to, co naprawdę mnie interesuje i wycisnąć z tego jak najwięcej. Kończąc na tych kulinarnych metaforach, powiem coś, co usłyszałam ostatnio i jak mniemam, jest to bardzo mądre: "Kiedyś myślałem, że im więcej będę miał do zrobienia, tym bardziej zorganizowany będę. Teraz już wiem, że im więcej mam do zrobienia, tym więcej mam zaległości."
Podsumowując: róbcie to, co sprawia Wam frajdę i nic więcej! :)


spodnie - stradivarius // koszula - greenpoint // buty - lokalny sklep // okulary - noname // bransoletka - apart
NAILS BY SYLWIA KARNAS
PHOTO BY NATALIA GRZELAK