środa, 23 września 2015

there's a hole in my soul.


Nastrój mam dziś iście jesienny, jak na pierwszy dzień jesieni przystało. Ciepła herbata z cytryną, koc, smętna muzyka, wspomnienia. Senność. Najpiękniejszą rzeczą, jaka mogłaby mi się teraz przytrafić, jest płacz. Płacz z duchami i demonami, które mnie otaczają, gdy pośród pięknych dźwięków leżę sobie na dywanie w moim pokoju. Z beznadziejnością, smutkiem, brakiem weny, z przeczuciem, że wszystko, co piękne, już umarło. Prawdziwie depresyjne ze mnie dziewczę. Łapię te żale, te wszystkie straszne rzeczy, te naprawdę smutne wiersze...wręcz wysysam je z powietrza, przyciągam do siebie i przytulam. Połykam je. Zachwycam się ich smakiem. Lubię to w sobie. Tę wrażliwość, to głębsze odczuwanie. Te bardziej gorące łzy. To, że mozolnie staram się to jakoś tutaj opisać. I przyznam szczerze, że naprawdę lubię ten tekst. Najpiękniejszych zachodów słońca życzę Wam tej jesieni! :)

















bluzka - h&m // spodnie - pull&bear // buty - adidas zx flux // bransoletka - apart // kolczyki - lokalny sklep


PHOTO BY


PS. Zdjęcia są dokładnie takie, jakie miały być. Jestem z nich bardzo dumna.


czwartek, 13 sierpnia 2015

find your own power.


Pamiętam swój stan tuż przed pójściem na studia. Mikstura niepokoju, przerażenia, podekscytowania i radości wypełniała mój żołądek, sprawiając na przemian: to chęć tańczenia ze szczęścia, to niekwestionowane uczucie zbliżających się z nerwów wymiotów. Dlaczego tak? Bo jestem wymagająca. Bo miałam oczekiwania. Bo właściwie zawsze mam oczekiwania. Bo wyobraziłam sobie w głowie idealne życie, w idealnym mieście z idealnymi ludźmi i po prostu miało tak być, no bo-halo- co mogłoby niby pójść nie tak?! I nie chodzi tu o to, że mam egoistyczne podejście, że ma tak być, bo ja tak chcę. Chodzi raczej o idealistyczne podejście. O wiarę w ludzi, świat i życie. Nie o to, że chcę żeby tak było, tylko dlatego, że powinno tak być. A tu tak mnie zaskoczono - nie pierwszy zresztą raz (mój światek ma tak w zwyczaju). Nie. Nie było do chrzanu. Było i jest-lepiej niż sobie to wymyśliłam i choć ciężko mi to przyznać, to jest tak chyba właśnie dlatego, że góruje nad moimi wyobrażeniami. Przede wszystkim, jak to na humanistę przystało, chodzi o ludzi. Prawie zawsze chodzi wyłącznie o nich. Rozpisywałam się tu już nie raz o przyjaźni, miłości, czy choćby o moich personalnych obserwacjach tych dziwnych stworzeń. Ludzie mnie fascynują, nie przestają zaskakiwać. Pozytywnie czy negatywnie- to w ogóle się nie liczy. Po prostu są dla mnie chodzącą inspiracją. Wybierając się na studia, nie myślałam tylko o miejscach, aktywnościach kulturalnych, możliwościach rozwoju czy wykładach na uniwersytecie. Myślałam raczej o tym, jakie osobowości będzie można w takich miejscach spotkać, który teatr bądź wieczorek poezji przyniesie mi więcej pozytywnej energii od drugiego człowieka, która studencka organizacja sprawi, że rozwinę skrzydła i który wykładowca porazi mnie swoją ekspresją i zdolnościami retorycznymi. U mnie to tak właśnie jest - wszystko składa się na ludzi i na słowa. To dwie największe moce tego świata. Moce, które mnie, a może i Ciebie, potrafią zdeptać i zrównać z błotem, ale potrafią też wynieść na wyżyny, zainspirować i pobudzić do kreatywnego działania. Sobie, tegorocznym maturzystom i każdemu czytelnikowi tego tekstu, życzę by w życiu spotykać tylko takich ludzi i czytać tylko te słowa, które zapewnią rozwój, refleksję, radość lub wzruszenie.










kombinezon i opaska - top city // okulary - lokalny sklep // sandały - house // sweter - h&m 

PHOTO BY

niedziela, 2 sierpnia 2015

we are here and now.


"Zatop ich wszystkich, bo nie wiedzą, co czynią, bo nie wiedzą, kim są, bo wychodzą w dzień i w noc tak samo bezmyślni, tak samo oszukani jak małe dzieci, które wbiegają do ogromnego, rozświetlonego lunaparku i przez chwilę jeszcze biegną, unoszone przez muzykę, reflektory, odgłosy, dźwięki i melodie, śmiech klaunów, brzęk monet, ale po chwili zatrzymują się i stoją nieruchomo, nie wiedząc, co się dzieje, głuchnąc od hałasu, ślepnąc od świateł."
Jakub Żulczyk
"Ślepnąc od świateł" 









 koszulka i spodnie - sinsay // torebka - h&m // buty - adidas // tatuaże - metallic tattoo // bransoletka - apart

PHOTO BY



poniedziałek, 13 lipca 2015

made of gold.


Gdy piszesz zdecydowanie zbyt długą pracę na historię literatury, to czasem po prostu brakuje słów. Ale podobno milczenie jest złotem.












koszulka - reserved // spodenki - h&m // buty - big star // torebka - h&m // kolczyki - orsay // tatuaże - metallic tattoo

PHOTO BY 

piątek, 3 lipca 2015

checkered skirt, golden necklace and smile.


Dzisiaj po zdecydowanie za długiej przerwie - nadchodzę! Powrót do blogowania oznacza jedno. Wakacje. Pierwszy rok studiowania za mną i nie mogę uwierzyć, jak szybko to zleciało. A mówią, że będzie coraz gorzej, coraz szybciej. Że czas zacznie przeciekać przez palce i nawet nie zauważę, a już będę oddawać do promotora moją pracę magisterską. Trochę to przytłaczające. Ale cieszę się. Wakacje to dla mnie okres aktywnego odpoczynku, wspaniałego czasu, spędzonego w gronie najbliższych, podróżowania, wycieczek i książek, które naprawdę sprawiają mi przyjemność. Poza tym, mam wielką nadzieję, że te trzy miesiące zaowocują realizacją moich marzeń i tym samym, i tak już zbyt długa ich lista zmniejszy się o co najmniej dwie pozycje.

Tymczasem - jak Wam się podoba najnowsza stylizacja? Piszcie! :)









        koszulka - no name // spódnica - tally weijl // naszyjnik i kolczyki - sinsay // bransoletka - apart //         okulary - sinsay 
PHOTO BY