piątek, 3 lipca 2015

checkered skirt, golden necklace and smile.


Dzisiaj po zdecydowanie za długiej przerwie - nadchodzę! Powrót do blogowania oznacza jedno. Wakacje. Pierwszy rok studiowania za mną i nie mogę uwierzyć, jak szybko to zleciało. A mówią, że będzie coraz gorzej, coraz szybciej. Że czas zacznie przeciekać przez palce i nawet nie zauważę, a już będę oddawać do promotora moją pracę magisterską. Trochę to przytłaczające. Ale cieszę się. Wakacje to dla mnie okres aktywnego odpoczynku, wspaniałego czasu, spędzonego w gronie najbliższych, podróżowania, wycieczek i książek, które naprawdę sprawiają mi przyjemność. Poza tym, mam wielką nadzieję, że te trzy miesiące zaowocują realizacją moich marzeń i tym samym, i tak już zbyt długa ich lista zmniejszy się o co najmniej dwie pozycje.

Tymczasem - jak Wam się podoba najnowsza stylizacja? Piszcie! :)









        koszulka - no name // spódnica - tally weijl // naszyjnik i kolczyki - sinsay // bransoletka - apart //         okulary - sinsay 
PHOTO BY

niedziela, 26 kwietnia 2015

and the winner is...

Paczkę z posta: http://saszen.blogspot.com/2015/04/give-away.html wygrywa Ola z bloga Alexi! Gratuluję i już się z Tobą kontaktuję. Bardzo dziękuję wszystkim za wspólną zabawę. :)


wtorek, 7 kwietnia 2015

chet faker's story.


Są trzy rzeczy, których o mnie nie wiecie. Mam problem z zapachami, obserwacjami i organizacją czasu. No dobra, nie wiecie więcej, a ja mam o wiele więcej problemów, ale to te, o których mogę tu napisać.


Nie wiem, czy ktokolwiek z Was tak ma, ale założę się, że tak. Właśnie przekroczyłam próg mojego mieszkania we Wrocławiu, umyłam ręce i posmarowałam je. Bang! Los chciał, że sięgnęłam po dawno nieużywany krem, leżący na biurku. Halo, zaraz, jak to?! Tak właśnie pachnie moje liceum! Ten zapach towarzyszył mi przez trzy lata codziennie, gdy jedna z moich koleżanek z klasy rozpoczynała pielęgnację swoich dłoni. Coś innego. Przeglądam wody toaletowe mojego taty. Nagle na flakonie  dostrzegam znajomą nazwę. Damską wersją tych perfum spryskiwałam się w gimnazjum. Tak właśnie pachnie moja pierwsza miłość. A żele pod prysznic? O tak, to są same najlepsze historie! Jeden pachnie zupełnie jak Chorwacja, inny jak to fantastyczne uczucie, zaraz po długiej przejażdżce na rowerze. Zapachy to prawdziwa broszka dla tych, którzy są marzycielami. I dla mistrzów „co by było gdyby”. Dla tych drugich niezłym hobby jest też obserwowanie innych ludzi. Wyobraźnia działa wtedy na najwyższych obrotach, w głowie układają się same dobre obrazy. Wiecie – nie takie dobre dobre – ale takie, jak z dobrego filmu. Ja tak właśnie mam. Jadę tramwajem, dokładnie wpatrując się w przerwy między szynami, jakby było tam coś interesującego. Podnoszę wzrok i widzę głowę dziewczyny, opartą o szybę w tak ostrożny sposób, jakby ten kawał szkła miał zaraz wypaść. Słucha Chet’a  Faker’a na swoim superszybkim smartfonie. Ma gust, to trzeba jej oddać. I tak jedziemy, ona zagłębiona w „Cigarettes and loneliness”, a ja w jej plecy, włosy i telefon. Tramwaj przejeżdża przez kolejne przystanki, a ona z każdym otwarciem się drzwi nerwowo podskakuje, jakby na kogoś czekała. Bo czeka. Widzę jak na trasie Most Grunwaldzki-Forum Muzyki bezustannie szuka Twojej twarzy. Ciekawe czy robi to również na co dzień, na ulicach. Pewnie wygląda wtedy jak wariatka. Ale ona i tak wie, że na koniec dnia zostanie jej tylko ta jej samotność. I papierosy. 









koszula - c&a // spódniczka - cubus // okulary - sinsay // buty - converse

PHOTO BY

piątek, 3 kwietnia 2015

give away!

Hej! Szybki post, prosto na święta. Kosmetyczne rozdanie! Że byliście, że jesteście, że (mam nadzieję) będziecie! :) Ja tych kosmetyków używam/używałam i bardzo wszystkim polecam.Wesołych!:) 

Zasady:
1. Lajkujecie Saszenowego facebook'a. [Lajk jako: ]
2. Obserwujecie Saszenowego instagrama.[Obserwuję jako: ] OPCYJNIE :)
iii oczywista oczywistość:
3. Obserwujecie bloga.[Obserwuję jako: ]

ROZDANIE TRWA DO 24.04.2015 







 liście zielonej oliwki - peeling; liście zielonej oliwki - oliwkowa woda tonizująca z wit. C; lakiery do paznokci Eveline miniMAX - numery: 940 i 685; żel pod prysznic by h&m z wyciągiem z wanilii i drewna cedrowego; dwie maski do twarzy by LOMILOMI - acerola i ogórek;


Rozdanie nie podlega pod ustawę o grach i zakładach Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn.zm z dn. 29/07/1992

SERDECZNIE ZAPRASZAM DO WZIĘCIA UDZIAŁU I ŻYCZĘ POWODZENIA! :)

środa, 25 marca 2015

when the shoes do the work. // short story about friendship.


Ta opowieść nie będzie aż tak krótka, więc niecierpliwych odsyłam do zdjęć na dole :)

Nigdy nie miałam prawdziwych przyjaciół. Bardzo dużo czasu zajęło mi zrozumienie, że nie muszę ich mieć. Bo zawsze chciałam ich mieć. Po prostu – lubię ludzi. Owszem, kiedy naprawdę potrzebuję dobrego towarzystwa, to zostaję sama w domu, ale z całą pewnością jestem ekstrawertyczką. Czerpię energię OD ludzi. Rozmowy, obserwacja i chęć zrozumienia drugiego człowieka towarzyszą mi co dnia. Swoją drogą uważam, że przyglądanie się ludziom, to jedna z największych zabaw, jaką sobie ktokolwiek mógł wymyślić. Czasami można się nieźle zdziwić, więc polecam!

Ale do rzeczy! Wszyscy ludzie, którzy dotychczas przechadzając się po ścieżkach mojego życia mieli czelność nadania sobie miana moich przyjaciół, zawsze „z prawdy lub niczego” wybierali tę drugą opcję. Ciężko mi było pojąć, że wobec tego, nigdy nie powinni do tego mojego świata wkroczyć. W końcu jednak dojrzałam do tego, by stwierdzić, że to nie ze mną jest coś nie tak. Po prostu niektórzy ludzie nie są zdolni do bycia przyjacielem i to oni mają spaczone umysły, nie ja. Wtedy właśnie stało się ze mną dokładnie to, o czym śpiewa Natalia Przybysz: „serce schowane, zamknięte w żebrach.”

[uwaga – tu zrobi się sentymentalnie]

Mijały miesiące i lata, wszystkie z absolutnie fantastycznymi ludźmi i nagle mnie trafiło. Spotkałam takich, których jestem stuprocentowo pewna. Uwielbiam spędzać z nimi czas, ufam im. Zdałam sobie sprawę, że czasem wcale nie chodzi o to, by być bohaterem. Wystarczy sama troska, innym razem tylko obecność.
Co ciekawe, oprócz jednej takiej, wszyscy moi przyjaciele to mężczyźni. Ale kiedy stajesz się: Siostrą, Ziomkiem, a po pijaku tylko ty masz przyzwolenie na karmienie ciastem, wszystko nagle staje się jasne.


PS A propos powyżej wspomnianej Natalii Przybysz - jej nowa płyta "Prąd" MIAŻDŻY! Słuchajcie, a dziękować będziecie później! :)











koszula - h&m // sweter - butik Italia // spodnie - cubus // buty - centro. // okulary - sinsay 

PHOTO BY 

Halo, halo! Kto nie widział, ten nadrabia! :)


czwartek, 15 stycznia 2015

reddish wall gorgeous girl.


 Czuję się ostatnio dziwnie. Ze stanu tak wielkiego uskrzydlenia przechodzę w nieustająco kłujący smutek prosto z tumblra, soupy i innych weheartit. Lubię te chwile sam na sam z nikim innym jak tylko ze mną i równocześnie tak cholernie brakuje mi  dotulenia rąk znajomych. Bo mimo, że naprawdę czytam tego utopijnego Homera i Wergiliusza defraudanta, zdecydowanie częściej niż bym sobie tego życzyła, to czasami jeszcze zdarzy mi się wyjrzeć przez okno. I wtedy widzę tych wszystkich otaczających mnie ludzi, tak bardzo inspirujących i zatopionych we własnych planach, nadziejach i  talentach i chciałabym mieć taki talent, no… bardzo bym chciała. Wiecie, taki że ktoś, goniący w amoku za czymś zupełnie bez sensu, zatrzymałby się i powiedział „wow”, „kurcze” i te wszystkie inne słowa, które tak naprawdę nie mają większego znaczenia.
 A zaraz potem nie umiem zasnąć w tę noc, jakby kompletnie pozbawioną księżyca i myślę sobie, jak wielkie szczęście mnie spotkało, że mogłam właściwie poznać tych ludzi. I są dwie rzeczy których mogę być  absolutnie pewna. Pierwsze to to, że nie chcę niczego zmieniać. Bo możliwe, że zupełnie się nie rozumiem, ale tak naprawdę zaczyna mi się to podobać. I owszem, wiem, że skoro MI jest trudno ogarnąć własne ego, to dla innych jest to tak ciężkie, że graniczy z cudem. A drugie – ten wywód zupełnie nie nadaje się na bloga o tematyce modowej. Ale może ktoś dotrwał do końca. Jeśli tak – gratuluję. 












koszula - mohito // spodnie - butik italia // buty - tally weijl // płaszcz - moodo // szal - gift


PHOTO BY 





środa, 31 grudnia 2014

Happy new year ! :)

Czym będzie różnić się dzisiejszy wieczór od każdego innego w roku? Więc, będziemy wyglądać trochę lepiej niż zwykle, będziemy jeść nie zważając na pochłaniane przez nas kalorie i pić jakby nie było jutra. No cóż, na pewno niektórzy z nas. Zmieni się nam także data, bo tak naprawdę to właśnie ona jest sprawcą tego wielkiego zamieszania. Ludność jest jednak sentymentalna. Z okazji przestawienia cyferek w kalendarzach potrafi wyprawiać ogromne bale, skromne domówki i w ogóle zmieniać swoje życie. A przynajmniej planować te zmiany. Ja postanowienie noworoczne mam tylko jedno, bo wychodzę z założenia, że najczęściej spełzają one na niczym. Wam natomiast, wszystkim i każdemu z osobna, życzę wiary we własne możliwości, spełnienia marzeń (jednak nie wszystkich, bo naprawdę cudnie jest marzyć), dużo motywacji, niezapomnianych chwil, prawdziwych przyjaciół i ogromu miłości. Bo choć wyrwano mnie ze snu słodkim wołaniem na śniadanie o godzinie dziesiątej i od tego czasu impertynencko zasuwam po domu w pidżamie w krowy, mimo iż powinnam robić coś zupełnie innego, to moi kochani czytelnicy - Szczęśliwego nowego roku !

Przesyłam buziaki:


;)